PocztaWiadomościOgłoszeniaKatalog firmUżyteczny lokalizator internetowyRandkiForumCzatFilmiki
Wszystkie   Świat   Polska   USA   Rozrywka  
Polska

Legalizowali pobyt Wietnamczyków w Polsce

01/12/2010 11:29AM

Blisko 50 osób brało udział w przekrętach przy legalizowaniu pobytu Wietnamczyków w Polsce. Prawo obchodzono w najróżniejszy sposób: firmy zatrudniały skośnookich pracowników, którzy nigdy nie zjawiali się w pracy, właściciele lokali podpisywali fikcyjne umowy wynajmu, a Polacy zostawali ojcami wietnamskich dzieci. Wczoraj sprawa trafiła do sądu rejonowego w Mysłowicach.

 

Na ślad jednej z największych afer z udziałem obywateli Wietnamu wpadli dwa lata temu śląscy pogranicznicy. To właśnie w Katowicach mieszkał i pracował mózg całej szajki - 49 letni Luen N. Polak wietnamskiej narodowości na pozór był szanowanym obywatelem, tłumaczem przysięgłym i właścicielem orientalnej restauracji. W wietnamskiej społeczności zasłynął jednak z zupełnie innej działalności. -- W ciągu 4 lat ułatwił pobyt w Polsce wbrew przepisom, co najmniej 58 obywatelom Wietnamu i 2 obywatelom Chin -- mówi Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prokuratury Okręgowej w Katowicach, która nadzorowała śledztwo.

 

Luen N.N opanował chyba wszystkie nielegalne sposoby załatwienia pobytu swoim pobratymcom: fałszował dokumenty, załatwiał im pracę "na papierze", zameldowanie i rejestrował fikcyjne działalności gospodarcze, które rzekomo prowadzili Wietnamczycy ubiegający się o kartę pobytu w naszym kraju. -- Był niezwykle "obrotny". Wyrabiał pieczątki firmowe, zakładał konta bankowe, płacił podatki, a księgowej swojej restauracji zlecał nawet prowadzenie księgowości tych fikcyjnych firm. Wszystko wyglądało nienagannie -- mówi ppłk Cezary Zaborski ze Śląskiej Straży Granicznej w Raciborzu.

 

Wielu klientów Luena N. miało nawet fałszywe dokumenty ukończenia wietnamskiej szkoły gastronomicznej. -- We wniosku o zezwolenie na pracę argumentowano, że w Polsce takich kucharzy nie ma, więc trzeba ich sprowadzić zza granicy -- mówi ppłk Zaborski.

 

Wietnamskie dziecko za 3 tysiące

W ciągu czterech lat Wietnamczyk zainkasował w ten sposób niemal 90 tys złotych. Z jego pomocy korzystali Wietnamczycy nie tylko z Polski, ale też z Czech. Klientkami były też ciężarne Wietnamki, którym Luen N.N.

 

znajdował polskich "tatusiów" dla ich dzieci. -- W Polsce mieszkał od 20 lat, poznał wielu ludzi, wiedział jak znaleźć osoby, które potrzebują pieniędzy i zgodzą się na taką transakcję -- mówi ppłk Zaborski.

 

Kobiety po urodzeniu dziecka celowo nie podawały imienia ojca. Gdy znalazł się "chętny" razem jechali do Urzędu Stanu Cywilnego i zgodnie twierdzili że są rodzicami. Ze świeżutkim aktem urodzenia meldowali dziecko u "ojca" i składali wniosek o paszport. Gdy przyszywany "tatuś odbierał dokument, dostawał od organizatora 3 tysiące złotych.

 

Spokojni sąsiedzi

Wietnamczycy są jedną z najliczniejszych grup cudzoziemców w Polsce, ale też uchodzą za jedną z najsłabiej zasymilowanych. -- Wietnamczycy wcale nie odcinają się na własne życzenie, to nasze społeczeństwo stworzyło bariery, m.in. rozpowszechniając fałszywe stereotypy o "żółtej fali" czy biednych skośnookich z bazaru. A te czasy minęły. Jako "sąsiedzi" Wietnamczycy nie sprawiają problemów -- mówi Halik. Rzeczywiście, ze statystyk wynika, że w 2008 roku zaledwie 50 Wietnamczyków było podejrzanych o popełnienie przestępstwa.

 


Komentarze
Autor: Dziekuje
dodano: 12.01.2010, 11:55
Co tu duzo mowic, jestesmy rasistami i nikt z nami nie moze wytrzymac. Ani u-
nas, ani w innych krajach...:(
Polecam artykuł:
 
Polecany:
bardzo
Drukuj
Pozostałe wiadomości

Sobota

31.07.2010

Ignacego
Lodomiry
Romana

Świat

Rozrywka
Codziennie nowe wiadomości do Twojej skrzynki e-mail zobacz więcej
Poczta |Wiadomości |Ogłoszenia |Katalog firm |Użyteczny lokalizator internetowy |Randki |Forum |Czat |Filmiki